no i siedzę jak cymbał w domu..
choroba wygrała ze mną?
tylko 10 dni antybiotyku.. fajnie nie?
raczej jednak nie.

przedwczoraj wyjątkowo do szkoły poszłam.
wkońcu mikołajki.
sympatycznie było.
bo większość się o mnie martwiła.
poczułam pewnego rodzają troskę o mnie ze strony innych.
smutno mi że nie mogę być teraz z nimi.
ale co można robić w domu?
po za oglądaniem powtórek seriali to raczej nic.
ale..
jest i pozytyw.
wkońcu się 'odstresuję' od szkoły.
lecz nie wyobrażam sobie zaległości.

a jak jest życiowo?
serio to sama nie wiem.
raz się cieszę jak 'głupek'
a za chwilę popadam w dołek.
lecz należy się z wszystkim pogodzić.
bo wkońcu ja wszystko mam.
marzę tylko o bileciku..
o jednym bilecie.
do Ziemi Świętej.
dużo?
to tylko tęsknota.

niech się spełnią me marzenia!

k o c h a m . ?
Name:


Komentarze:

08.12.2006 :: 18:46 :: 83.10.123.7
hicky
też chcę, aby moje marzenia się spełniły. i też chcę kochać.
a choroby są złe. zdrowiej (: :*