...


Link 16.11.2007 :: 22:55 Komentuj (1)
Umiejętność udawania przed społeczeństwem idealnie szczęśliwego człowieka była łatwa. Doczasu. Po długim czasie stała się jednak dziwnie trudna. Już nie możesz kierować sobą jak marionetką. Nie potrafisz juz tak długo gromadzić w sobie tych negatywnych energii. Nagle wszystko przestaje być pod twoją kontrolą. Stajesz się drażliwy dla świata. Odpowiadasz tak, że każdy cofa się o metrów parę. Przykre. Raniące. A co najgorsze większość razy nieświadome. Gdyby tak można było sterować tymi wsyztskimi chwilami. Czy nie żyło by sie nam lepiej? Tak? Nie? Nie! Bo czym byłby świat bez tych przypadkowych chwil. Śmiejesz się. Płaczesz. Kochasz. Nienawidzisz. Szukasz. Gubisz. Zyskujesz. Tracisz. Kłucie w środku. Bolesne czasem, staję się coraz mocniejsze. Coraz częściej dochodzisz do wniosku, że nikt tak naprawdę nie potrafi cię zrozumieć. Trafiasz na ludzi od których oczekujesz zrozumienia, odrobiny ciepła. Czasem to uzyskujesz. Lecz boli, cholernie boli rozczarowanie jakie dadzą ci inni. Gdy nie znajdą czasu, nie porozmawiają. Nie zainteresują się Tobą. To jest jak zmora. Wielka zmora. Drąży w tobie. Chce byś upadł. Cierpiał. To zło. Takie proste pojęcie. Dotyka każdego z nas. Bo przecież dobro było by niczym bez zła. Idealny duet. Powtarzać będę to zawszę.


Poproszę o kawę z mlekiem i 3 kostkami cukru.

 
  ________________________________________________________